Tak sobie czasami myślę, że jestem trudna.
Charakterna.
Uparta.
Ciężka do zniesienia.
Ale w sumie czy nie lepsze to od maski bez uczuć?
Czy nie lepsza zadziorność i wredota...
Niż obojętność i nijakość?
Lepiej dopasować się do świata?
Czy wystawać ponad wszystkich?
Ja znam odpowiedź na te pytania.
I choćby jak to mówi mój tata
Mam kiedyś dostać w gębę za swój charakter
To się nie zmienię.
Bo po co.
I tak komuś nie będzie pasować.
A dopóki pasuje mi.
Zostanie tak jak jest.
PS: Dzisiaj trochę bez głębszych tematów ale jakoś brak weny doskwiera.
Ale mam nadzieje, że nie zanudzam. A jak nawet to co mi tam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz